Makijaż z YouTube i Instagramu a realne życie

Filmy i zdjęcia z instrukcjami wykonania makijażu (tzw. tutoriale) umieszczane w mediach społecznościowych cieszą się sporą popularnością, a wiele osób właśnie na nich uczy się makijażu. Jednak niektóre techniki przedstawiane przez influencerki świetnie sprawdzają się przed kamerą czy na wielkiej gali, ale niekoniecznie w zwykłym życiu.

Warto wziąć pod uwagę, że kamera bądź aparat fotograficzny w pewnym sensie „odejmuje” nieco makijażu i nie jest on tak widoczny, jak byłby w bezpośrednim kontakcie. Dlatego do zdjęć bądź filmu specjalnie nakłada się go więcej. Podobnie z makijażem scenicznym, który musi być widoczny z daleka i w świetle jupiterów. W związku z tym nieraz aż do przesady podkreśla się rysy twarzy. Na co dzień, na ulicy czy w pracy, taki makijaż jest zbyt przerysowany. Nie mówiąc o tym, że zajmuje dużo czasu, a efekt jest niewspółmierny do wkładu pracy.

1. Za dużo kosmetyków

Gdy oglądamy filmy makijażowe na YouTube, rzuca się w oczy to, że niektóre influencerki nakładają wiele warstw kosmetyków i w sporych ilościach. Ma to na celu uzyskanie nieskazitelnego efektu na zdjęciach, w odpowiednim oświetleniu i po nałożeniu filtrów. Można też podejrzewać, że niektóre osoby, promujące kosmetyki określonych marek, celowo sugerują, że trzeba nakładać duże ilości produktów, by te szybciej się zużywały i trzeba było je częściej kupować. Na co dzień daje to niestety efekt „tapety”.

W tym przypadku zdecydowanie mniej znaczy lepiej. Przykładowo, po dwóch naciśnięciach pompki podkładu otrzymamy ilość wystarczającą do nałożenia na całą twarz – wystarczy go dobrze rozprowadzić pędzlem lub gąbeczką. Korektor pod oczy wystarczy nałożyć punktowo i dokładnie rozblendować. Rysowanie nim trójkątów na jedną czwartą twarzy (częste w tutorialach) jest absolutnie zbędne.

2. Nadmierne konturowanie

Konturowanie to technika stosowana od dawna w charakteryzacji teatralnej i filmowej, polegająca na przyciemnianiu tych elementów twarzy, które chcemy optycznie pomniejszyć lub zwęzić, oraz rozjaśnianiu tych, które chcemy powiększyć lub uwydatnić. Jest przydatne, gdy chcemy nieco skorygować rysy twarzy bez zabiegów medycyny estetycznej.

Jednak trzeba mieć na uwadze, że jest ono dość czasochłonne. Kosmetyki trzeba bardzo starannie rozetrzeć, by uniknąć smug i plam. W przeciwnym razie można uzyskać efekt „barw wojennych” i wyglądać… co najmniej dziwnie. Poza tym niektóre metody konturowania są zaczerpnięte z makijażu drag queen, w którym chodzi o maksymalne upodobnienie twarzy męskiej do kobiecej. Gdy osoba, która sama z siebie ma kobiece rysy twarzy, zmienia je w ten sposób, skutkiem może być zaburzenie proporcji (np. zbyt mały nos, za duże usta).

3. Zbyt dużo rozświetlacza

Strobing, czyli swego rodzaju konturowanie twarzy rozświetlaczem, to jeden z najgorętszych trendów w makijażu. Polega on jednak na delikatnym muśnięciu twarzy kosmetykiem w określonych miejscach, a nie na upodobnieniu się do kosmitki (co niekiedy można zobaczyć na Instagramie). Mocne nabłyszczenie lepiej zostawić na imprezę sylwestrową.

4. Baking

Jest to technika polegająca na nałożeniu dużej ilości pudru pod oczami, na warstwę korektora w płynie bądź kremie, by ją utrwalić. Niekoniecznie jednak sprawdza się to u osób z suchą skórą pod oczami, gdyż dodatkowo ją wysusza. Jeśli mamy drobne zmarszczki, trudno uniknąć zbierania się w nich kosmetyków – przez co baking podkreśla je, zamiast tuszować. Niektórzy makijażyści podkreślają, że o ile ktoś nie ma bardzo przetłuszczającej się cery, mocne pudrowanie się jest zbędne. Wystarczy nałożyć odrobinę pudru na strefę T (czoło, nos, broda).

5. Brwi jak od szablonu

Perfekcyjnie wyrysowane i wycieniowane „Instabrwi” odchodzą już do przeszłości. Mogą one świetnie wyglądać na zdjęciach, ale w świetle dziennym wydają się przerysowane i przesadzone. Nie mówiąc o tym, że uzyskanie takich brwi wymaga sporo pracy. W codziennym, szybkim makijażu lepiej poprzestać na lekkim optycznym zagęszczeniu brwi kredką lub cieniem oraz ewentualnie utrwaleniu ich żelem bądź woskiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.