Moda na japońską pielęgnację

Już od dobrych kilku lat modna jest pielęgnacja azjatycka. Do niedawna jednak kojarzyła się z kosmetykami koreańskimi i wieloetapowymi rytuałami. Tymczasem coraz większą popularność zdobywa pielęgnacja japońska.

Nie jest to całkowita nowość, gdyż japońskie marki są od dość dawna obecne na polskim rynku (zwłaszcza w tzw. segmencie górnopółkowym, np. Kanebo Sensai czy Shiseido). Pojawia się jednak coraz więcej kosmetyków, które nie są produkowane w Japonii, lecz inspirowane tamtejszą kulturą i podejściem do urody, a także zawierają pewne typowe składniki kojarzone z tym krajem, takie jak algi wakame, kamelia japońska, wąkrotka azjatycka czy olej tsubaki.

Jeśli chodzi o samo podejście do urody, Japonki stawiają na działania dające długofalowe efekty. Jest to więc systematyczne, codzienne dbanie o siebie z myślą o przyszłości, a nie doraźne zabiegi dające krótkotrwałą poprawę wyglądu. Dlatego mniejsze znaczenie ma makijaż – ważne jest, by dobrze wyglądać i bez niego.

Czym się charakteryzuje japońska pielęgnacja skóry? Tak jak ogólnie w pielęgnacji azjatyckiej, akcent pada na etapy. Bardzo istotne jest oczyszczanie. Demakijaż przeprowadza się za pomocą olejku. Następne jest mycie z użyciem wody i odpowiedniego kosmetyku – pianki lub żelu. Kolejny krok to złuszczanie. Podczas peelingu można wykonać masaż twarzy, który pobudza mikrokrążenie. Ważna jest też tonizacja, która przywraca odpowiednie pH skóry. Ostatni etap to nawilżanie. Najpierw aplikuje się serum bądź lotion, a następnie krem odpowiedni do potrzeb cery. Regularnie stosuje się także maseczki – np. w płachcie lub tzw. sleeping pack, czyli do nałożenia na całą noc.

Biorąc pod uwagę przyzwyczajenia pielęgnacyjne Europejek, taki rytuał wydaje się skomplikowany i czasochłonny (choć i tak nieco prostszy niż np. koreański). Można jednak zakładać, że jest skuteczny. Japonki są bowiem znane z pięknej cery i młodego wyglądu do późnego wieku, a przebarwienia czy trądzik występują u nich bardzo rzadko. Warto więc podpatrzyć ich sekrety i przenieść je do swojej codziennej pielęgnacji – oczywiście w miarę możliwości czasowych i finansowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.