Trudna sytuacja branży kosmetycznej

Branża kosmetyczna, obok gastronomii i turystyki, jest jedną z najbardziej dotkniętych przez pandemię koronawirusa i wprowadzane w jej skutek obostrzenia. Szacuje się, że ponad połowie salonów kosmetycznych grozi zakończenie działalności, a blisko 90% właścicieli źle ocenia swoją sytuację finansową.

Część właścicieli salonów kosmetycznych na początku pandemii korzystała z pomocy oferowanej przez rząd. Latem 2020 r. nastąpiło odmrożenie branży beauty i przez kilka kolejnych miesięcy mogła ona normalnie funkcjonować. Spadek zainteresowania tego typu usługami był jednak zauważalny. Salony kosmetyczne obsługiwały o ok. 20% mniej klientek niż w czasie poprzednich wakacji. Klientki, które pracowały np. w branży gastronomicznej czy turystycznej, często straciły źródło dochodów i nie mogły już sobie pozwolić na regularne wizyty w salonach kosmetycznych. Te, które pracę wciąż mają, ale pracują głównie w trybie home office, odczuwają mniejszą potrzebę korzystania z zabiegów kosmetycznych, ponieważ zdecydowaną większość czasu spędzają w domu. Nie tylko nie wychodzą regularnie do biura, ale większość miejsc i tak jest pozamykana ze względu na pandemiczne obostrzenia.

Wszystko to spowodowało ogromne straty dla właścicieli salonów kosmetycznych, a wraz z nadejściem jesieni spadł na nich kolejny lockdown. W czasie, w którym zwykle wiele osób korzystało z usług kosmetycznych – przed Świętami Bożego Narodzenia, Sylwestrem, w karnawale – salony były zamknięte. Odwołane zostały także studniówki. Dodatkowo wielu właścicielom, którzy wynajmują lokale, w których prowadzą działalność, podniesiono czynsze. Sytuacja na rynku jest taka, że wszystko drożeje i właściciele lokali, którzy nierzadko sami znaleźli się w trudnej sytuacji, zmuszeni są podnosić czynsze swoim najemcom.

Na portalach z ogłoszeniami znaleźć można co raz więcej ofert sprzedaży salonów kosmetycznych, często w bardzo dobrych lokalizacjach, które przez lata przyciągały wielu klientów. Zainteresowanie tego typu ofertami nie jest jednak zbyt duże. Wydaje się, że na chwilę obecną jest to ryzykowna inwestycja, gdyż nie wiadomo kiedy branża beauty będzie mogła wrócić do normalnego funkcjonowania i na jak długo tym razem. Nowe salony właściwie się na rynku nie pojawiają. Istniejące, które w napięciu oczekują na złagodzenie obostrzeń, próbują ratować się na przykład prowadzeniem konsultacji online lub sprzedażą voucherów do wykorzystania w przyszłości, gdy salony zostaną ponownie otwarte. Stałe klientki, przywiązane do danego miejsca, starają się wspomagać je przynajmniej poprzez zakup bonów, co dla właścicieli często jest jedynym sposobem na zachowanie płynności finansowej. Są też właściciele, którzy decydują się na pracę w podziemiu – przyjmują klientki w domu lub nieoficjalnie w salonie, jeśli wejście do niego znajduje się w mniej widocznym miejscu.

Właściciele salonów kosmetycznych z niepokojem wsłuchują się w informacje dotyczące rozwoju pandemii, gdyż od tego, jak długo będzie trwał lockdown, zależy ich być albo nie być na rynku. Obecnie obowiązujące obostrzenia przedłużone zostały do 25 kwietnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.